środa, 19 lipca 2017

Misery - Stephen King (24/2017)



Hej!


Wróciłam z urlopu to od razu do pracy. No bo jak inaczej... 😒 Dodatkowo jakoś weny na pisanie postów nie mam. I na czytanie też. Chyba jeszcze po urlopie nie odpoczęłam... Ale jak możecie zauważyć, plany czytelnicze - planami. A tu się napatoczyło Misery Stephena Kinga. Byłam tak ciekawa tej książki (wszyscy polecajO), więc musiałam się wreszcie z nią zapoznać. Myślę, że to będzie ciekawy post, bo obejrzałam też ekranizację i postaram się troszkę te dzieła porównać 😀






Zarys fabuły:

Paul Sheldon to autor bestsellerowych romansideł o Misery Chastain. Postanowił jednak się od niej uwolnić i uśmiercił swoją bohaterkę w ostatnim tomie. Pojechał to uczcić (%%%). Jadąc pijany podczas śnieżycy stracił panowanie nad swoim autem i uległ wypadkowi. Przytomność odzyskał w domu Annie Wilkes, swojej zagorzałej fanki. Szybko okazuje się, że Annie nie jest do końca normalna i Paul zdaje się być w niebezpieczeństwie. Tym bardziej, że uśmiercił jej ulubioną bohaterkę.



"Może i są gnomy. Może i są elfy, ale Bóg
pomaga tym, którzy sami potrafią sobie radzić"


Opinia:

Dawno nie czytałam nic Kinga. Nie wiem, Mróz mnie jakoś tak dopadł i inni 😁 Cieszę się jednak niezmiernie, że zaczęłam kolekcjonować te piękne wydania od Albatrosa. Uwielbiam jego styl pisania i w ogóle całokształt.

Muszę przyznać, że na początku mnie nie wciągnęło. Dopiero kiedy zaczęło się okazywać, że Annie nie jest normalna i ma napady złości i wściekłości... Plus te wszystkie informacje o jej przeszłości - wtedy zaczęło mnie to interesować. Psychodeliczna opowieść przeplata się z myślami uwięzionego Paula. Świetnie rozegrane.


"Sztuka polega na trwałości wspomnień"


Annie zmuszała Paula do różnych rzeczy. Robiła mu krzywdę. Chyba nie powinnam o tym pisać bo to spojlery... Ale musicie mnie zrozumieć, bo dalej jestem w szoku po przeczytaniu tej książki, że można być tak nienormalnym.


Ocena: 8/10

Pomimo złego początku (nudnawy, ale trzeba czytelnikom wytłumaczyć o co chodzi), wciągnęłam się w historię zwariowanej (mało powiedzianie) Annie i biednego Paula. Polecam więc książkę wszystkim fanom Kinga i powieści psychodelicznych o bohaterach niezbyt normalnych. Jak ktoś ma słabe nerwy to zdecydowanie nie polecam.



Film a książka:

Jeśli chodzi o film... Powstał w 1990, więc jest dość stary. Aktorzy rodem wyjęci z filmów z lat 70., więc ja nie wiem jak oni to zrobili. Zdziwiło mnie to, że aktorka grająca główną bohaterkę dostała oscara za tę rolę. W życiu bym nie pomyślała - domyślcie się dlaczego 😀

Film delikatnie odbiegał od wydarzeń przedstawionych w książce. Szczególnie (UWAGA SPOJLERY!!!) jeśli chodzi o wyłamywanie Paulowi nóg (czy też ucinanie jednej z nich) lub odcinanie kciuka. Różnice też pojawiły się w wątku policjantów zainteresowanych zaginięciem autora. W książce nie był tak rozwinięty, natomiast pojawiła się większa ilość policjantów (no i to jeżdżenie kosiarką po głowie). Film zdecydowanie gorszy niż książka. Może dlatego, że swoje lata świetności ma już za sobą.

Więcej ciekawych rzeczy dzieje się w książce, więc to ją zdecydowanie bardziej polecam. Tym bardziej, że ważne okazują się przemyślenia Paula. Filmu możecie nie oglądać, no chyba, że ktoś bardzo chce 😀



Mon.

piątek, 30 czerwca 2017

Kiedy ja to przeczytam?! - bookhaul #3 (maj/czerwiec 2017)



Hej!


Dawno nie było bookhaulu, a troszkę mi się tych książek nazbierało. Tak, same przyszły, ja ich nie kupowałam i wcale przez to nie bankrutuję 😀 Ostatnio stawiam na opasłe tomiszcza. Nie wiem, wmówiłam sobie, że opłaca mi się kupować tylko grube książki za normalny hajs, a jak mają mniej niż 600 stron to ino książki kieszonkowe albo te najtańsze. No i zostaje mi czytnik 😀 Także wychodzi na to, że nowości u mnie brak... Ale może kiedyś uda mi się współpracnąć (nowe słowo) z jakimś wydawnictwem i będę bardziej na bieżąco 💗







Zdobycze z maja i czerwca prezentują się następująco:


  • Stephen King - Bastion, Misery, Zielona mila


Bastion kupiony bo podobno genialny. Następnym zakupem będzie To, które się opłaca kupić bo ma dużo stron... HAHA... 😀 
Misery i Zielona mila to nowa kolekcja z kiosków. Piękne wydania. Wreszcie będę mogła mieć u siebie za dogodne pieniądze większość dzieł Kinga. Nawet mój chłopak pozwolił mi je zbierać, bo mu się okładki podobają, także jak widzicie, sukces! 😀







  • Margaret Mitchell - Przeminęło z wiatrem


Jestem okładkową sroką, jak nic! Przepiękna okładka. Ciekawa jestem czy mnie wciągnie to tomiszcze. Mam nadzieję, że obyczajówki tutaj będzie mniej niż opisu sytuacji USA w tamtych czasach.




  • Remigiusz Mróz - Świt, który nie nadejdzieEkspozycjaPrzewieszenieTrawers (cz.1)

Ekspozycję już czytałam, to ona mnie zachęciła do prenumerowania dzieł Mroza. Postawiłam sobie jednak cel - najpierw Chyłka potem Forst. Muszę jeszcze Deniwelację dokupić i będę miała komplet, bo niestety nie można mieć wszystkiego - tomów 4 i 5 Chyłki i 4 Forsta od Edipresse nie dostaniecie 😔












Moja pierwsza współpraca 💗 Bardzo owocna. Recenzja już jest na blogu. Świetna fantastyka początkującego autora. Życzę mu samych sukcesów!





  • Adam Podlewski - Honor i zbrodnia

Książka zakupiona w Biedrze (ah ta Biedra 💗) za 4,99! Zainteresowało mnie osadzenie akcji w XIX wieku. Ogólnie jest to kryminał/powieść detektywistyczna, więc sami rozumiecie, że przejść obojętnie nie mogłam 😀





  • Veronika Roth - Niezgodna

Książka też z Biedry. Kontrowersyjna, jedni uwielbiają, drudzy nienawidzą. Widziałam, że narrator jest pierwszoosobowy. Ciekawe. Za 9,99 wzięłam bez namysłu 😀 Muszę wiedzieć o co tyle szumu. No i film pewnie też obejrzę.





  • Aleksander Dumas - Hrabia Monte Christo

PRZEPIĘKNY FILM! Uwielbiam! Oczywiście ten najnowszy z przystojnym Jimem Caviezelem (chyba tak się to odmienia). Historia zdrady, poświęcenia, zemsty. Cudo! Jednak na razie pamiętam co się tam działo. Mam jednak pamięć dobrą, aczkolwiek krótką, co oznacza, że może za rok nie będę nic kojarzyła z filmu i wtedy wezmę książki do ręki 😂






  • Tess Gerritsen - Chirurg, Dawca, Skalpel, Grzesznik, Grawitacja, Sobowtór, Autopsja, Ciało, Klub Mefista, Mumia, Infekcja, Dolina umarłych


Prenumerata kupiona w kwietniu, ale z przyczyn takich i nie innych, zaliczam ją do bookhaulu majowego 😀 Z wyżej wymienionych już dwie pierwsze mają recenzje. Jest to prenumerata (tak, ta co o mnie zapomnieli, ale w nagrodę dostałam Konklawe 😀), w której brakuje mi już tylko 6 tomów. Tess genialnie pisze, nie zawiodłam się kupując te książki.



No i to by było jak na razie na tyle. W lipcu planuję kupić troszkę grubszych książek (bo opłacalność - wiadomo), ale to zobaczycie wkrótce 😁


Mon.



Czytaliście coś z powyższych? Jak wrażenia? Macie jakieś pytania? Piszcie!



❗❗❗PS. WAŻNA RZECZ! Jadę na urlop. Nie będzie mnie 2 tygodnie. Nie obrażajcie się na mnie, że wpisów nie będzie 😔 Ale! Będę na instagramie i na facebooku, więc zalecam polubienie, aby być na bieżącoz tym co czytam i co o tym wszystkim myślę! Pozdrówki 🌞🌞🌞❗❗❗


środa, 28 czerwca 2017

Florystka - Katarzyna Bonda (23/2017)




Hej!


Jako, że dzisiaj dzień trochę gorszy pogodowo niż wczorajszy, skończyłam czytać tom 3 o panu Meyerze. No i opalałam się wczoraj troszkę zbyt intensywnie (urlop mam to muszę), co przyczyniło się do jakże znacznego zaczerwienienia mojej skóry i szczypania przeogromnego. Także nie ma tego złego, bo jeden dzień mogłam odpocząć i poczytać 😂 A Florystka Katarzyny Bondy naprawdę mnie zaskoczyła. Ale o tym w dalszej części 😁






Zarys fabuły:

Tym razem Hubert Meyer znalazł się na wsi, w domku swoich zmarłych rodziców w okolicach Białegostoku. Ostatni profil psychologiczny sprawcy był błędny, więc zapuścił się chłopina, stracił sens życia. Ale pewnego dnia zjawia się u niego Lena z propozycją współpracy. Po czym zjawia się stary znajomy z komendy w Białymstoku i prosi o pomoc. Tutaj już Meyer odmówić nie mógł. Zaginęła mała Zosia, harfistka. W tym mieście rzadko zdarzają się takie sprawy, więc policji zależy na jak najszybszym rozwiązaniu. Okazuje się, że dziewczynka została zamordowana. Podejrzana o zabicie córki zostaje Marlena, romka. Sprawa okazuje się bardzo podobna do zabójstwa małego Amadeusza kilka lat temu. Jak sobie poradzi Meyer? Co z jego współpracą z Leną? Jakie będzie rozwiązanie sprawy?



"- No mówiła pani, że jakiś cygański. Samochody zmieniał.
- A zmieniał! - krzyknęła kobieta (...) - A to terenowym był,
a to lymuzyno. Panie, toż to kryzys teraz. W telewizji mówio.
A ten lymuzyny zmienia jak rękawiczki."



Opinia:


Pani Kasiu, cieszę się niezmiernie, że przeniosła Pani akcję na podlasie. Katowice jakoś mi nie podpadły w 2 tomie, chociaż tam mieszkam. Historia była chyba zbyt nudna, jakaś taka mało wciągająca. Tutaj muszę przyznać, że dzieje się od początku.

Mieszają się różne wątki - sprawa małej Zuzi, sprawa florystki (matki Amadeusza) i sprawa Meyera, który przez domek w dziczy zaczyna mieć problemy. To sprawia, że akcja nie zwalnia. Warto jednak przeczytać poprzednie tomy o Hubercie. Będziecie przynajmniej wiedzieć dlaczego główny bohater znajduje się w tym punkcie swojego życia, a nie w innym.


" Każdy z nas ma swoją historię, która go napędza (...)"


W sumie nie wiadomo kto to zrobił. Ktoś komuś chce zaszkodzić, ktoś komuś pomóc, ktoś kogoś opętał i w ogóle, to musicie to przeczytać. Zabójstwa, choroby psychiczne, kwiaty, harfy i inne. To znajdziecie w tej książce. Muszę przyznać, że jeśli chodzi o opisywanie kwiatów i w ogóle o wątek florystyczny, autorka pięknie i rzetelnie wszystko opisała, także chapeau bas. Widać, że się pani Kasia przyłożyła 😊


"-Umówiliśmy się z żoną po drugim dziecku, że to ja będę podejmował
ważne decyzje. Ona weźmie wszystkie drobiazgi, żebym nie zawracał sobie
tym głowy. Tylko że w życiu nie ma żadnych ważnych decyzji. 
Wszystko jest błahostką."



Według mnie najlepsza część z trylogii o Meyerze (choć poziomem może zrównać się ze Sprawą Niny Frank). Zakończenie zaskakuje. Dalsze losy Meyera też. Można było domyślać się sprawcy, ale to co wymyśliła pani Kasia przechodzi ludzkie pojęcie. DOSŁOWNIE 😀 Dalej jestem w szoku. Jak przy Konklawe.


"(...) spojrzał na katowicki pejzaż. Kochał to miasto." 💗


Ocena: 8/10


Polecam książkę miłośnikom twórczości pani Bondy, a i tym którzy na 2 tomie o Hubercie się zawiedli - teraz mam nadzieję że książki o Saszy Załuskiej będą jeszcze lepsze. Florystka to także książka dla miłośników kryminałów, akcji i zaskakujących zakończeń. Nie polecam jedynie tym, którzy kryminałów nie lubią, ale mam nadzieję, że takich osób jest mało 😀



Mon.


Czytaliście Florystkę? Jeśli tak, to jakie Wy macie wrażenia na temat tej książki? Piszcie!



piątek, 23 czerwca 2017

Plany czytelnicze na lato 2017



Hej!


Jak wiecie, raczej nie mam wakacji, bo pracuję. Zwę to urlopem, ale też jest ok 😀 Chyba tak jak każdy postaram się teraz przeczytać więcej niż powinnam w okresie normalnym, roboczym, pracowniczym, gdy to nie mam czasu nawet normalnie serialu obejrzeć wenezuelskiego.



A oto moje plany:


  • Dokończyć Florystkę Katarzyny Bondy. To się raczej do moich wakacji nie liczy. Zaczęłam kilka dni przed urlopem, muszę skończyć bo bardzo chcę przeczytać....




  • ... Drogę królów Bradona Sandersona, która to owa pozycja czai się na moje dni wolne od momentu, kiedy ją kupiłam. Czytałam jedną mini książeczkę Brandona, bardzo mi się spodobała, więc wiecie jak bardzo jestem ciekawa tej właśnie cegły 💓




  • No i kolejna książka - Bastion Stephena Kinga. Dawno nie czytałam nic tego autora, a szkoda chyba, bo w sumie od niego zaraziłam się czytaniem książek w ogóle 😁 No dobra, pierwszy był Harry Potter.




No i to byłoby na tyle. 2 tygodnie urlopu = 2 książki (ponad 2000 stron). Myślę, że dam radę. Poza tym powiedzenie "Mamo, nie przesadzaj, na wakacje biorę tylko dwie książki" jest spoko, nie sądzicie? 😂😂😂


U mnie lato będzie wyglądało kiepsko pod względem czytelniczym (tak myślę), gdyż w moim korpo zaczyna się okres urlopowy, co oznacza, że będę częściej w pracy. Książki więc pójdą w odstawkę. Mam tylko nadzieję, że niezbyt duża będzie ta odstawka 😁



Mon.


A Wy, jakie macie plany czytelnicze na lato? Przed Wami urlop czy wakacje? Planujecie dużo czytać? Piszcie!

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Sekta - Graham Masterton (22/2017)


Hej!


Wiecie co? Natchnęło mnie. Znaczy się Niewyparzona Pudernica mnie natchnęła tym zdaniem:

"Blog to nie mowa pogrzebowa, nie musi być poważnie, 
nie musi być poprawnie, ma być swojsko. Jak z koleżanką na drinku – bez spiny."

Zmieniam styl pisania. Pisanie o języku i narratorze... Serio? To nie ja. Blogi jakoś to na mnie wymusiły. Chciałam być fajniejsza. Bzdury! Będę sobą i tyle. To je moje miejsce, mie sie ma tu podobać (PS. błędy są specjalnie)! Także już o narratorze nie poczytacie, chyba, że coś ciekawego będzie 😁 No i dużo buziek będzie, bo lubię 😁

Dzisiaj słuchajcie, przeczytałam pierwszą w swoim życiu książkę autorstwa Grahama Mastertona. Padło na Sektę. Jak wiecie, niedawno były wyprzedaże książek w Biedrze, to kupiłam dziadowski egzemplarz kieszonkowy. Nie ma co narzekać, 9,99 kosztował. Ale druk krzywy... No nieważne. Przejdźmy do recenzji 😀





Zarys fabuły:

Dawno dawno temu, kiedy to zamach na WTC było świeżą sprawą, poznajemy Conora O'Neilla. Jest ochroniarzem w nowojorkim Spurrsie (do dzisiaj nie wiem czym się zajmują, google też nie pomaga pokazując nagich koszykarzy 😀). Pewnego dnia sejf, który ma być pilnowany przez Conora zostaje obrabowany. Wcześniej jednak umknęło Conorowi kilkadziesiąt minut z życiorysu. Nie wie co wtedy robił. Okazuje się, że sejf obrabowany został przez ludzi, którzy mu te kilkadziesiąt minut zachachmęcili. Ale Conor o tym nie wie i zaczyna pościg za regularnymi rabusiami i jego życie już nie jest takie kolorowe. Hipnoza, hiszpańska grypa, pościgi, ukrywanie się, grube hajsy. Ciekawi?


Opinia:

Nic innego Wam nie pozostaje jak czytać Sektę!


"Jedynym krajem, który nie cenzurował liczby ofiar
śmiertelnych, była Hiszpania, co wywołało wrażenie, że
umierało tam więcej osób niż kiedykolwiek indziej - stąd
nazwa "hiszpańska grypa""


Tutaj macie powyżej fragment wstępu do książki. Ciekawa informacja, cieszę się, że autor potrafił naznaczyć o czym w ogóle będzie pisał w taki interesujący sposób (oczywiście fakty są bardziej rozbudowane).


"Znałem wielu ludzi, którzy sporo stracili. Ale ci
wyglądali tak, jakby zesrali się w gacie 
na przyjęciu u prezydenta"


Co ja mam tu pisać? Klasyka napisana przez klasyka. Dziwne, że ma takie niskie oceny na lubimyczytać.pl, ale jak wiadomo, nie wszystko się wszystkim podoba. Akcja w książce nie zaczyna się w połowie, albo w końcówce, jak to miało miejsce w pewnych okazach literackich... Tutaj akcja pogania akcję. Chce się to czytać.


"- Mówię wam, tak właśnie jest. Metodyści nienawidzą
katolików, katolicy nienawidzą żydów. A wszyscy razem
nienawidzą muzułmanów. Jakbyście mnie pytali, 
to powiem wam, że ten Branch ma rację jak jasna cholera.
- Jaki Branch? - zapytał Ric.
- No ten facet, co się nazywa Branch. Mówią, że to
terrorysta. On gada, że wszyscy powinni wyznawać
taką samą religię."


Apropo wyżej wspomnianego Brancha, jest pewien rozdział w książce, który bardzo ciekawie opisuje jego życiorys. Umiejętnie wplótł to Masterton w treść. Mistrzowsko.

Autor robi sieczkę z mózgu czytelnikowi. Nie wiem co pan Masterton brał, ale wyjść od napadu i przejść przez tyle różnych wątków, które się na końcu łączą w spójną, logiczną całość?! No szacun. Wątki obyczajowe są, ale nie takie nachalne jak w Rewizji u Mroza. Genialnie. Są też seksy na stole, więc dzieciom raczej nie polecam 😀


Ocena: 9/10


Naprawdę chciałabym coś więcej napisać, bo zaraz ktoś mi napisze, że mało ambitna recenzja... Phi. Ale tu nie ma co pisać więcej. To jest bardzo dobra książka. Polecam wszystkim, którzy szukają w książce akcji od pierwszej do ostatniej strony.


Mon.

czwartek, 8 czerwca 2017

Podsumowanie maja i plany czytelnicze na czerwiec 2017



Hej!

Troszkę to wszystko spóźnione, ale co tam 😀 Trzeba się wreszcie ze sobą rozliczyć. Pod względem czytelniczym maj wypadł cienko. Nawet bardzo. Przeczytałam tylko 3 książki, ale to pewnie dlatego, że wzięłam na siebie troszkę za dużo pracy i jakoś tak wyszło... Nie udało mi się przebrnąć przez Nędzników. Nie dotknęłam Skalpela... Wstyd i hańba.


PRZECZYTANE W MAJU:










Super historia, ale nie dla mnie, w recenzji macie dokładnie napisane co mi nie pasowało. Mam nadzieję, że kolejne części będą lepsze. Już od tego duetu prawniczego odpoczęłam, więc zaczynam myśleć nad czytaniem czwartej części.


































Fajna kryminalna opowieść z dużą dozą obyczajówki, czego ja nie lubię, ale więcej w recenzji. Mam więcej książek tej autorki, jestem ciekawa czy dalej też jest tak "miłośnie" 😁




































Bardzo dobra opowieść. Nietuzinkowa, bardzo prawdopodobna, trochę wstrząsająca.




























PLANY CZYTELNICZE NA CZERWIEC:











Taki to plan czytelniczy, że już to przeczytałam 😁 Moja pierwsza współpraca, bardzo owocna, zapraszam do przeczytania recenzji.





























  • Sekta - Graham Masterton










Klasyka thrillerów i innych takich. Jestem w połowie, niedługo pojawi się recenzja. Super książka jak na razie, mam nadzieję, że będzie tylko lepiej.

























  • Florystka - Katarzyna Bonda







Chcę skończyć z Meyerem (hihi), żeby zacząć z Załuską. Rozumiecie, prawda? 😁





























  • Skalpel - Tess Gerritsen







Czyli coś czego nie udało mi się przeczytać w maju. Dawca był fajny, mam nadzieję, że każda kolejna część prenumeraty będzie lepsza.





























  • Droga królów - Brandon Sanderson







...czyli coś co planowałam przeczytać w czerwcu od dłuższego czasu. Sami rozumiecie, księga ma prawie 1000 stron (nadmieniając, że format jest dość duży), a ja mam w czerwcu urlop. Mam nadzieję, że mi się uda. Trzymajcie kciuki! 💗




























Jak widzicie, plany na czerwiec zacne, a jakże. Ciekawe czy dam radę 😂 Noooo... Ale jak nie my to kto? 😀

Jak Wam poszło w maju? Co macie zamiar czytać w tym miesiącu? Piszcie!


Mon.

wtorek, 6 czerwca 2017

Esencja - Krzysztof Bonk (21/2017)


Hej!


Jakie było moje zaskoczenie, gdy Pan Krzysztof do mnie napisał! Ja, mało znacząca blogerka książkowa i współpraca?! Z taką małą popularnością bloga?! A jednak!

Moja pierwsza współpraca jest fantastyczna, a to z tego względu, że Pan Krzysztof przysłał mi Esencję, która jest fantastyką samą w sobie. 







Zarys fabuły:

Set, który dawno temu stracił wszystko na czym mu zależało, ma szansę to odzyskać. A to za sprawą nieznanej mocy, która czasami przejmuje mu ciało i umysł. Moc ta ma na imię Lili. Warunkiem odzyskania przez Seta to co stracone, jest wędrówka w wyznaczonym przez Lili kierunku.
Zez, młoda złodziejka chce uciec od swojego dotychczasowego życia. Nie udaje jej się to, trafia do więzienia, gdzie filetowanie to ostatni etap kary. Cud jednak sprawia, że staje się córką cesarza.
Generał Fed, mądry i utalentowany strateg podejmuje się dowodzenia w nierównej walce.
Wszyscy trzej bohaterowie w pewnym momencie się spotykają. Co ich łączy? Czym jest esencja umysłu i esencja serca?



" - Nie posiadam postaci, ty natomiast posiadasz w sercu moją esencję.
Dzięki temu manifestuję swoją wolę w przestrzeni twego umysłu
i panuję nad twoim ciałem. Tyle.(...)"


Opinia:

No powiem Wam, że się nie spodziewałam. Zazwyczaj sięgam po książki znanych autorów, żeby się zbytnio nie zawieść. Wiadomo, że nie każdemu się to samo podoba, ale dla przykładu Kinga lubi wiele osób, bo ma do tego podstawy. Obawiałam się tej książki. Dawno nie miałam w ręce fantastyki, może też dlatego. Jestem zaskoczona, oczywiście pozytywnie.

Bardzo podobał mi się świat stworzony przez autora od podstaw. Świat podzielony na nietypowe kontynenty, świat z magią. Czas, w jakim osadzona jest fabuła książki, wydaje się być średniowieczem, czasem też okresem mniej nam odległym, ale ciężko jednoznacznie to stwierdzić przez wzgląd na  wszechobecną nadprzyrodzoność. W powieści występuje wiele ciekawych opisów bitew, co powoduje, że akcja jest dość szybka. Humor sprawia, że pozycja jest czysto rozrywkowa, nie męczy czytelnika. Książka sama w sobie przypomina mi troszkę Grę o tron, przy czym mogę mówić jedynie w kontekście serialu, bo książki nadal przede mną. George R.R. Martin też podzielił rozdziały na bohaterów, stworzył świat podobny do naszego, ale jednak bardziej magiczny. Dodatkowo bohaterowie również się spotykają. Jak widzicie, mimo, że autor jest mało znany, nie znaczy to, że jego twórczość jest gorsza. Książka ma przesłanie. Nie mogę Wam zdradzić jakie, zresztą chyba chodzi o to, żeby każdy je znalazł.


"Klapki na oczach, zatyczki w uszach,
okropieństwa wojny to mit słabych ludzi"


Przyczepić się muszę jedynie do kontrastu języka, jaki używa narrator (absolutnie wysublimowany), a jaki czasem używają bohaterowie (wulgarny). Nie przeszkadzają mi "kurwy" w książkach, ale język narratora jest tak poprawny i ładny, że dialogi czasem nie pasują (gryzą się). Dodatkowo wydanie papierowe, choć ładne, zawiera (o zgrozo!) białe strony, przez co po 30 stronach oczy chcą wyjść z orbit. Książkę chce się czytać, ale białe strony nie pozwalają 😁 Ale! Książka ma też wydanie ebookowe, więc bez obaw 😁


Ocena: 8/10


Książkę mogę serdecznie polecić wszystkim miłośnikom fantastyki i polskich autorów. Świetna książka, wciągająca, zakończenie spaja całą powieść - super. Jednak nie polecam książki osobom, które nie lubią wulgaryzmów w powieściach (choć nie jest ich przesadnie dużo).


Mon.



Za książkę dziękuję bardzo autorowi - Panu Krzysztofowi Bonkowi!





PS. W przygotowaniu podsumowanie maja i plany na czerwiec oraz bookhaul, także wyczekujcie. No i znowu nie wiem co mam czytać 😂 Tyle mam książek, że nie wiem... Tak. Problemy pierwszego świata 💗