Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog książkowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog książkowy. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 sierpnia 2017

Angielka - Katherine Webb (29/2017)




Hej!


Powiem Wam szczerze, bardzo dziwna opowieść. Podobała mi się i mi się nie podobała. W sumie nie wiem co myśleć. Pierwszy raz tak mam... Chociaż może nie pierwszy... A mowa tu o Angielce Katherine Webb.





Zarys fabuły:

Joan Seabrook jest archeolożką. W 1958 roku tytułowa Angielka wraz ze swoim narzeczonym przyjeżdża do Maskatu. Tutaj poznaje starszą panią, swoją idolkę, odkrywczynię - Maude Vickery. Więź między kobietami szybko się zacieśnia i Joan dostaje trudne zadanie od Maude. Jeszcze nie wie, że może to wywrócić jej życie do góry nogami. Rodzinne tajemnice, żar pustyni, dziwna staruszka, spełnianie marzeń, zdrady - to wszystko znajdziecie w tej książce.



"-Panno Seabrook, jest pani 
zwykłą turystką. Nikim więcej."


Opinia:

Przede wszystkim kupiłam tę książkę, gdyż myślałam, że jak bohaterką jest pani archeolog to może pojedzie na jakieś wykopaliska. Że na przykład odkryje coś, czego nie powinna i miejscowa ludność będzie ją gonić z siekierami albo dzidami. No cokolwiek! A tu nie. Joan jest panią archeolog i na tym się kończy. W każdym razie robi różne rzeczy, ale nie kopie.



" - Nikt nie jest bezradny, jeśli sam tak postanowi (...).
- Ale skoro nasza ścieżka została już wytyczona...
- To nie znaczy, że możemy z nią iść z zawiązanymi oczami (...)"



Muszę przyznać, że opisy natury są w tej książce genialne. Jak Wam będzie zimno w zimę to weźcie do ręki tę książkę - na pewno Was ogrzeje. Suchość, skwar, pustynia. Jednocześnie opisy są też minusem. W pewnych momentach robi się z tego pustynne Nad Niemnem, a ja rozwlekłych opisów nie lubię.


Czy w tej książce jest akcja? No jakby to powiedzieć... Nie wyczułam 😀Wątek obyczajowy ogólnie rozwlekły, przegadany, co kilka stron autorka powtarza to co bohaterka myśli i czuje (a uwierzcie, że te myśli się zbytnio nie zmieniają).



"Prawdziwymi przeszkodami są tylko mury i kajdany.
Resztę pokonasz, jeśli tylko zechcesz."



Jedyne, co mi się podobało na 100% w tej książce to skoki czasowe co rozdział. Jeden rozdział o Joan, a drugi to historia jeszcze młodej, rządnej przygód Maude. Fajny zabieg, gdyż czasem nawet chciałam przeskakiwać rozdziały, żeby się dowiedzieć co tam z tą Maude było. Opowieść o Maude bardzo fajna, dobitna, budzi emocje w czytelniku. Joan to ciepłe kluchy, nic ciekawego.



Ocena: 6/10


Szczerze mówiąc męczyłam się z tą książką jak mało kiedy. Może przy 2 tomie Szklanego tronu było mi podobnie. Książki ogólnie za bardzo nie polecam, chyba, że uwielbiacie powieści obyczajowe - wtedy jest to coś dla Was. I tutaj Was wystrzegam przed kupowaniem czegoś, bo ktoś to polecił, więc i ja spróbuję. Anita na swoim kanale bardzo polecała Angielkę, że się dzieje, że jej klimaty, że ten Oman. Miałam inne wyobrażenia na temat tej książki. Raczej myślałam, że dostanę Indianę Jones w spódnicy. Z drugiej jednak strony - jeśli nie weźmiecie książki do ręki, to się nie przekonacie. I tutaj jestem w kropce...



A Wy, czytaliście Angielkę? Jakie opinie? Piszcie!


Mon.


środa, 9 sierpnia 2017

Immunitet - Remigiusz Mróz (27/2017)



Hej!


Jak tak patrzę to nieźle mi idzie to wyzwanie na 2017 rok. Jak dotąd 27 książek. Dla mnie to sukces biorąc pod uwagę, że na przykład rok temu nie przeczytałam chyba żadnej książki. Fajne są takie zmiany. Jak dobrze pójdzie to następny post będzie postem niespodzianką. Ale nie zapeszam, bo to dla mnie wielki sukces, a jeszcze nic nie doszło i nie przeczytałam (to się teraz możecie domyślać o co chodzi 😀)... Ale dzisiaj przejdźmy do recenzji kolejnej części opowiadania o Chyłce i Zordonie. Tym razem na tapecie Immuniuniu Mroza. Dla niewtajemniczonych czym jest immuniuniu - zachęcam do obejrzenia filmiku na YT.






"- Chyłka? - zapytał.
- Niektórzy twierdzą, że raczej odchyłka."



Zarys fabuły:


Do Chyłki zgłasza się kolega sprzed lat. Jest nim najmłodszy w historii sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Został oskarżony o zabójstwo człowieka, o którym nigdy nie słyszał. Prokuratura jednak ubiega się o uchylenie immunitetu dla sędziego. Chyłka podjęła się tej sprawy, jednak zaczyna dostawać tajemnicze wiadomości od nieznanej osoby lub osób.



" - Bzdura - skwitowała. - W tym kraju ostoją mocy
jest Pudzian, a trwałości Ibisz."



Opinia:


Po książkę sięgnęłam, gdyż się za Mrozem stęskniłam. Jak wiecie musiałam sobie troszkę przerwy zrobić od ostatniej Rewizji, w której to autor popłynął z wątkiem obyczajowym. W czwartej części o superprawnikach pan Remigiusz się postarał. Zdecydowanie mniej jest życia prywatnego bohaterów, a więc ja będę to chwalić po wsze czasy. ALE! Był pewien problem z zakończeniem. Mianowicie chodzi o to, że należę do różnych grup o książkach na facebooku. W jednej z nich odbywała się dyskusja apropo Inwigilacji i pewien osobnik płci żeńskiej nie omieszkał zaspojlerować mi zakończenia książki dotyczącego życia prywatnego Chyłki. No całe szczęście i wielkie dzięki, że pani mi nie zaspojlerowała całej książki [i tu niecenzuralne słowo]. Łaskawie... Grupy książkowe na FB to ZUO!



"Kiedyś żyło się od zbiorów do zbiorów,
dzisiaj od case'a do case'a."



Dobra. Żale spłynęły... 😂 Humor Chyłki jak zawsze świetny, a teksty dobitne. Akcja pędzi od pierwszych stron. Jeśli chodzi o uczucia odnośnie Sendala (oskarżonego sędziego)... Może to być spojler więc kto czytał to czyta dalej, a kto nie to niech nie brnie: Nienawidzę gościa za te walki psów. Mam kota, uwielbiam też psy i jak przeczytałam jak się to odbywa to wyrwałabym nogi z du** takim ludziom. Albo niech sami ze sobą walczą na śmierć i życie, a nie biedne zwierzęta... Ale jak to mówią najgorszym ze zwierząt jest właśnie człowiek. KONIEC SPOJLERU. Chyba jednak o to chodzi, żeby książka wywoływała jakieś odczucia, więc autorowi się udało.


"- Ale Segal znał wschodnie sztuki walki - dodał 
Kordian. - Ci dwaj mogliby takie sceny odgrywać 
co najwyżej w "Ojcu Mateuszu"."


Kolejna książka Mroza, którą czyta się z przyjemnością. Nie ma się o niej specjalnego zdania, bo utrzymuje poziom poprzednich tomów. Więc jak utrzymuje ten poziom to jest po prostu dobra i wiemy czego się można spodziewać. (Ok, zapomnijcie o Rewizji 😀) W każdym razie Immunitet był sympatyczny. Muszę jednak przyznać, że sprawa, którą zajmowali się Chyłka i Zordon nie była jakaś powalająca i zaskakująca. Bardziej w książce podobała mi się ich współpraca, sposób w jaki dochodzą do prawdy, niż sama sprawa. Jest kilka ciekawych wątków i wydarzeń w książce, także na nudę narzekać nie można.


Ocena: 8/10


Książkę jak najbardziej polecam: przede wszystkim fanom Mroza, wszelkiej powieści prawniczej i fanom Grishama. A co ma do tego Grisham? Bo jest gorszy od Mroza (subiektywnie oczywiście). Po Raporcie pelikana przestałam czytać jego książki, a Mróz ciągle mnie "interesuje" 😀 To musi o czymś świadczyć. Nie polecam książek o Chyłce osobom, które nie lubią ciętego języka u głównych bohaterów (czyli standardowo).



Czytaliście Inwigilację? Co sądzicie? Piszcie!




Mon.

poniedziałek, 24 lipca 2017

Honor i zbrodnia - Adam Podlewski (25/2017)



Hej!


Książka za 4,99? To musi coś oznaczać. W tym przypadku oznaczało to jedno - MASAKRĘ. Zapraszam do recenzji Honoru i zbrodni Adama Podlewskiego 😉





Zarys fabuły:


Albert Wieluszycki ginie na rogatkach Warszawy. Podejrzany był o przemyt alkoholu, co próbują zatuszować władze miasta. Rozwiązania zagadki podejmuje się Tomasz Żubrowski i Jacek Olszewski - byli szwolażerowie. Niestety Żubrowski ginie w pojedynku i Jacek sam musi zająć się rozwiązaniem zagadki dla księcia Konstantego, a jak się ma okazać, nie będzie to łatwe...


Opinia:


Powiem Wam, że męczarnia straszna. Już miałam ją rzucić w kąt po 200 stronach, czyli jakiś 2/3 książki, ale jako że mam zapędy sado-maso (hahahaha 😂) to się mordowałam, ale skończyłam. Sytuacja identyczna jak przy Koronie w mroku pani Maas. 

Może zacznijmy od plusów. Piękna okładka - staloryt pochodzący z jednego z dzieł Leonarda Chodźko - wprowadza nas nieco w okres, w jakim odbywają się wydarzenia w książce. Fajny klimat, XIX-wieczna Warszawa, mrok, zima, zabójstwo. Troszkę mi to przypominało serial Belle Epoque. Narracja prowadzona w języku z tamtych czasów pozwala fajnie się wczuć w ten klimat. Pojawił się też wątek z masonerią - a ja od czasu Browna uwielbiam o tym czytać. Na końcu każdego rozdziału pojawiają się ciekawe wstawki - doniesienia porządkowe dostarczane księciu Konstantemu o tym co się dzieje w Warszawie. Pojawiają się tam zabawne i ciekawe informacje, czasem wraz z odpowiedzią lub rozkazami księcia. W ogóle humor wypowiedzi i sytuacji na wielki plus. Akcja gdy już zaczyna się robić wartka (potem się dowiecie co oznacza tu słowo "już"), jest fajnie poprowadzona, można się wciągnąć w historię.


" Każdego twardziela można było złamać,
ale ignoranta należało najpierw nauczyć strachu"


I to by było na tyle. Od 100 do 200 strony to była jakaś okropność. Całość wydawała mi się mało spójna. Milion wątków, w których można się pogubić. W sumie to można czasem odnieść wrażenie, że nie wiadomo o czym się czyta i o co chodziło autorowi. Kanibale, balony, Napoleon, morderstwo, a ogólnie chodzi o przemyt wódki do Warszawy... Sami widzicie - coś tu nie gra. Uwielbiam kryminały, dlatego sięgnęłam po ten z gatunku historycznych. Chciałam zobaczyć, czy ta historia w tle mnie urzeknie. No niestety, ale chyba szybko po ten gatunek nie sięgnę. Dodatkowo zawarte w książce niektóre słowa używane w tamtych czasach po prostu nie są wyjaśnione, a wiadomo, jak się czegoś nie rozumie to się od razu zniechęca. Przecież nie będę ślęczeć przy googlach i szukać ich znaczenia, żeby zrozumieć treść - chyba nie o to chodzi w czytaniu książek (nie mówię o podręcznikach, bo to już inna sprawa 😀). Przydługawe opisy niczym w Nad Niemnem skutecznie odwracają uwagę od książki, a skupiają na facebooku. Oprócz tych wartkich KILKU akcji, cała reszta to niekończące się, ciągnące się i w ogóle wszystko się flaki z olejem. Jeśli chodzi o rozwiązanie zagadki... Przez to ciągnięcie się mało zapamiętałam z tamtych wydarzeń, a więc odnalezionego sprawcę też mało pamiętam, także zaskoczenie żadne.


"Piekło jest zimne. Ba, mroźne."


Ogólnie nie polecam tej książki. Dłużyło mi się, męczyłam się z nią i w sumie na siłę ją dokończyłam, bo chciałam zobaczyć czy coś lepszego mnie spotka jeszcze przy tej lekturze. No niestety, jako całość książka dla mnie na NIE. Nie polecam, nie warto się męczyć. Są lepsze książki do poczytania 😊


Ocena: 5/10


Wiecie co? Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że nie mam biblioteczki, więc część książek leży u mnie na biurku (m.in. King, Mróz, Mitchell). Czytam męczącą książkę, a te świetne patrzą na mnie z biurka... Od razu chciałoby się wszystko rzucić w kąt, czytać się nie chce, recenzji na blogu też nie ma... Okropności!!! 😀

A Wy męczycie się do końca z jakąś książką czy dajecie sobie spokój, bo szkoda życia? Piszcie!





I na koniec mądry cytat z książki:


" I nie ma powrotu, bo kto umarł, ten nie żyje" 😂


Mon.


środa, 19 lipca 2017

Misery - Stephen King (24/2017)



Hej!


Wróciłam z urlopu to od razu do pracy. No bo jak inaczej... 😒 Dodatkowo jakoś weny na pisanie postów nie mam. I na czytanie też. Chyba jeszcze po urlopie nie odpoczęłam... Ale jak możecie zauważyć, plany czytelnicze - planami. A tu się napatoczyło Misery Stephena Kinga. Byłam tak ciekawa tej książki (wszyscy polecajO), więc musiałam się wreszcie z nią zapoznać. Myślę, że to będzie ciekawy post, bo obejrzałam też ekranizację i postaram się troszkę te dzieła porównać 😀






Zarys fabuły:

Paul Sheldon to autor bestsellerowych romansideł o Misery Chastain. Postanowił jednak się od niej uwolnić i uśmiercił swoją bohaterkę w ostatnim tomie. Pojechał to uczcić (%%%). Jadąc pijany podczas śnieżycy stracił panowanie nad swoim autem i uległ wypadkowi. Przytomność odzyskał w domu Annie Wilkes, swojej zagorzałej fanki. Szybko okazuje się, że Annie nie jest do końca normalna i Paul zdaje się być w niebezpieczeństwie. Tym bardziej, że uśmiercił jej ulubioną bohaterkę.



"Może i są gnomy. Może i są elfy, ale Bóg
pomaga tym, którzy sami potrafią sobie radzić"


Opinia:

Dawno nie czytałam nic Kinga. Nie wiem, Mróz mnie jakoś tak dopadł i inni 😁 Cieszę się jednak niezmiernie, że zaczęłam kolekcjonować te piękne wydania od Albatrosa. Uwielbiam jego styl pisania i w ogóle całokształt.

Muszę przyznać, że na początku mnie nie wciągnęło. Dopiero kiedy zaczęło się okazywać, że Annie nie jest normalna i ma napady złości i wściekłości... Plus te wszystkie informacje o jej przeszłości - wtedy zaczęło mnie to interesować. Psychodeliczna opowieść przeplata się z myślami uwięzionego Paula. Świetnie rozegrane.


"Sztuka polega na trwałości wspomnień"


Annie zmuszała Paula do różnych rzeczy. Robiła mu krzywdę. Chyba nie powinnam o tym pisać bo to spojlery... Ale musicie mnie zrozumieć, bo dalej jestem w szoku po przeczytaniu tej książki, że można być tak nienormalnym.


Ocena: 8/10

Pomimo złego początku (nudnawy, ale trzeba czytelnikom wytłumaczyć o co chodzi), wciągnęłam się w historię zwariowanej (mało powiedzianie) Annie i biednego Paula. Polecam więc książkę wszystkim fanom Kinga i powieści psychodelicznych o bohaterach niezbyt normalnych. Jak ktoś ma słabe nerwy to zdecydowanie nie polecam.



Film a książka:

Jeśli chodzi o film... Powstał w 1990, więc jest dość stary. Aktorzy rodem wyjęci z filmów z lat 70., więc ja nie wiem jak oni to zrobili. Zdziwiło mnie to, że aktorka grająca główną bohaterkę dostała oscara za tę rolę. W życiu bym nie pomyślała - domyślcie się dlaczego 😀

Film delikatnie odbiegał od wydarzeń przedstawionych w książce. Szczególnie (UWAGA SPOJLERY!!!) jeśli chodzi o wyłamywanie Paulowi nóg (czy też ucinanie jednej z nich) lub odcinanie kciuka. Różnice też pojawiły się w wątku policjantów zainteresowanych zaginięciem autora. W książce nie był tak rozwinięty, natomiast pojawiła się większa ilość policjantów (no i to jeżdżenie kosiarką po głowie). Film zdecydowanie gorszy niż książka. Może dlatego, że swoje lata świetności ma już za sobą.

Więcej ciekawych rzeczy dzieje się w książce, więc to ją zdecydowanie bardziej polecam. Tym bardziej, że ważne okazują się przemyślenia Paula. Filmu możecie nie oglądać, no chyba, że ktoś bardzo chce 😀



Mon.

wtorek, 6 czerwca 2017

Esencja - Krzysztof Bonk (21/2017)


Hej!


Jakie było moje zaskoczenie, gdy Pan Krzysztof do mnie napisał! Ja, mało znacząca blogerka książkowa i współpraca?! Z taką małą popularnością bloga?! A jednak!

Moja pierwsza współpraca jest fantastyczna, a to z tego względu, że Pan Krzysztof przysłał mi Esencję, która jest fantastyką samą w sobie. 







Zarys fabuły:

Set, który dawno temu stracił wszystko na czym mu zależało, ma szansę to odzyskać. A to za sprawą nieznanej mocy, która czasami przejmuje mu ciało i umysł. Moc ta ma na imię Lili. Warunkiem odzyskania przez Seta to co stracone, jest wędrówka w wyznaczonym przez Lili kierunku.
Zez, młoda złodziejka chce uciec od swojego dotychczasowego życia. Nie udaje jej się to, trafia do więzienia, gdzie filetowanie to ostatni etap kary. Cud jednak sprawia, że staje się córką cesarza.
Generał Fed, mądry i utalentowany strateg podejmuje się dowodzenia w nierównej walce.
Wszyscy trzej bohaterowie w pewnym momencie się spotykają. Co ich łączy? Czym jest esencja umysłu i esencja serca?



" - Nie posiadam postaci, ty natomiast posiadasz w sercu moją esencję.
Dzięki temu manifestuję swoją wolę w przestrzeni twego umysłu
i panuję nad twoim ciałem. Tyle.(...)"


Opinia:

No powiem Wam, że się nie spodziewałam. Zazwyczaj sięgam po książki znanych autorów, żeby się zbytnio nie zawieść. Wiadomo, że nie każdemu się to samo podoba, ale dla przykładu Kinga lubi wiele osób, bo ma do tego podstawy. Obawiałam się tej książki. Dawno nie miałam w ręce fantastyki, może też dlatego. Jestem zaskoczona, oczywiście pozytywnie.

Bardzo podobał mi się świat stworzony przez autora od podstaw. Świat podzielony na nietypowe kontynenty, świat z magią. Czas, w jakim osadzona jest fabuła książki, wydaje się być średniowieczem, czasem też okresem mniej nam odległym, ale ciężko jednoznacznie to stwierdzić przez wzgląd na  wszechobecną nadprzyrodzoność. W powieści występuje wiele ciekawych opisów bitew, co powoduje, że akcja jest dość szybka. Humor sprawia, że pozycja jest czysto rozrywkowa, nie męczy czytelnika. Książka sama w sobie przypomina mi troszkę Grę o tron, przy czym mogę mówić jedynie w kontekście serialu, bo książki nadal przede mną. George R.R. Martin też podzielił rozdziały na bohaterów, stworzył świat podobny do naszego, ale jednak bardziej magiczny. Dodatkowo bohaterowie również się spotykają. Jak widzicie, mimo, że autor jest mało znany, nie znaczy to, że jego twórczość jest gorsza. Książka ma przesłanie. Nie mogę Wam zdradzić jakie, zresztą chyba chodzi o to, żeby każdy je znalazł.


"Klapki na oczach, zatyczki w uszach,
okropieństwa wojny to mit słabych ludzi"


Przyczepić się muszę jedynie do kontrastu języka, jaki używa narrator (absolutnie wysublimowany), a jaki czasem używają bohaterowie (wulgarny). Nie przeszkadzają mi "kurwy" w książkach, ale język narratora jest tak poprawny i ładny, że dialogi czasem nie pasują (gryzą się). Dodatkowo wydanie papierowe, choć ładne, zawiera (o zgrozo!) białe strony, przez co po 30 stronach oczy chcą wyjść z orbit. Książkę chce się czytać, ale białe strony nie pozwalają 😁 Ale! Książka ma też wydanie ebookowe, więc bez obaw 😁


Ocena: 8/10


Książkę mogę serdecznie polecić wszystkim miłośnikom fantastyki i polskich autorów. Świetna książka, wciągająca, zakończenie spaja całą powieść - super. Jednak nie polecam książki osobom, które nie lubią wulgaryzmów w powieściach (choć nie jest ich przesadnie dużo).


Mon.



Za książkę dziękuję bardzo autorowi - Panu Krzysztofowi Bonkowi!





PS. W przygotowaniu podsumowanie maja i plany na czerwiec oraz bookhaul, także wyczekujcie. No i znowu nie wiem co mam czytać 😂 Tyle mam książek, że nie wiem... Tak. Problemy pierwszego świata 💗

wtorek, 30 maja 2017

Dawca - Tess Gerritsen (20/2017)


Hej!


Dawno mnie nie było, ale już wracam! W czerwcu planuję mniej pracować, a i na urlop iść. W każdym razie wybaczcie mi 😀 Dziś recenzja Dawcy Tess Gerritsen. Jest to drugi tom serii Anatomia zbrodni Wydawnictwa Albatros. 





Mimo iż jest to drugi tom cyklu, autorka napisała w przedmowie, że to nie od Jane Rizzoli i Maury Isles (tej drugiej jeszcze nie poznałam), a od Abby DiMateo wszystko się zaczęło. Dawca to debiut literacki Gerritsen z 2006 roku, a czy dobry, przekonacie się czytając dalszą część posta 😉



"Jak niewiele kosztuje dziś ludzka dusza, pomyślał Gregor.
Na ulicach nowej Rosji można było kupić wszystko."


Pomysł na książkę zrodził się z rozmów z emerytowanym policjantem podróżującym po Rosji. Autorka usłyszała wtedy o znikających z ulic Moskwy dzieciach i pogłoskach, że są one sprzedawane jako dawcy organów za granicę. Ciekawy pomysł na książkę, nie sądzicie?



Zarys fabuły:

Abby DiMateo odbywa staż w bostońskim szpitalu na oddziale chirurgii. Nowe serce ma dostać nastolatek w ciężkim stanie, jednak później następuje zmiana przeznaczenia serca. Ma je dostać żona milionera. Abby "kradnie" serce i dostarcza je do szpitala, gdzie ma odbyć się operacja chłopaka. Nowe serce dla żony milionera znajduje się niespodziewanie szybko. Abby zaczyna podejrzewać, że mogą za tym stać pieniądze. Nie jest świadoma, że problem jest większy niż się wydaje.


Opinia:

Akcję w swojej książce Tess nam dawkuje. Coś się dzieje, potem nic, potem znowu coś i znowu się uspokaja. To powoduje, że czytamy z zainteresowaniem, chociaż nie czujemy ściśnięcia w brzuchu i nie myślimy "co się za chwilę wydarzy?!". Czytałam pozycje, które wciągały niczym sieć hamaka w cieniu drzewa podczas upalnego dnia 😀 Tę książkę czytało mi się fajnie, ale nie miałam momentów, że rzucałam wszystko żeby czytać.


"Wtedy właśnie ludzie się załamują, powiedział. 
Kiedy nie mają już nadziei."


Jak to w książkach akcji muszą się pojawić osoby chcące zaszkodzić głównym bohaterom (przede wszystkim Abby). Jest nią milioner, którego żona czeka na przeszczep serca. Potem jednak okazuje się, że nie tylko on chce zaszkodzić bohaterce. Jest ich więcej. I to w najbliższym otoczeniu. Nie można ufać nikomu, taki z tego morał.


Pomysł na książkę według mnie świetny. Historia pisana z dwóch perspektyw. Jedna przedstawia Abby i jej "śledztwo" odnośnie kupowania narządów. Druga opowiada o małym Jakowie, który wraz z innymi chłopcami zostaje sprzedany do USA. Zostali poinformowani, że w USA zapewnią im nowe rodziny. Jak wiadomo, tak się nie stało. Tak jak mówiłam, pomysł na książkę świetny. Ale zbyt prawdziwy i zbyt brutalny. Przy zakończeniu ciarki przechodziły mi po plecach. Zaczęłam się cieszyć z tego co mam. I że nie urodziłam się w Rosji.


Ocena: 8/10


Warto przeczytać tę książkę, przede wszystkim ze względu na to, że to wszystko mogłoby się wydarzyć. Otwiera oczy na pewne rzeczy. Nie polecam osobom o słabych nerwach. Akcja jako taka pojawia się pod koniec, ale Tess jako lekarz zapewnia swoim czytelnikom dużą dawkę cięć wykonanych skalpelem. 



Mon.


PS. Następną recenzją, jaka się pojawi na blogu, będzie recenzja "Esencji". Napisał ją Krzysztof Bonk, który jako pierwszy zwrócił się do mnie z chęcią współpracy. Zaraz się za nią zabieram SO STAY TUNED 😁



piątek, 19 maja 2017

Księżniczka z lodu - Camilla Läckberg (19/2017)



Hej!

Dziś przychodzę do Was z recenzją pierwszego tomu sagi kryminalnej Camilli Läckberg, czyli Księżniczki z lodu. Niestety nie dałam rady ogarnąć Nędzników. Stwierdziłam, że co 1 tom (Nędznicy mają ich 10) będę czytać inną książkę. Wybrałam ją z moich planów czytelniczych na maj. Wiecie co? Fajne te plany czytelnicze na blogu! W życiu bym nie pamiętała co chciałam przeczytać w maju, gdyby nie post. 😂 Ale do rzeczy, znaczy się do recenzji!






Camilla Läckberg to szwedzka autorka powieści kryminalnych. Pochodzi z zachodniego wybrzeża Szwecji, a dokładniej z Fjällbaki, gdzie toczy się akcja książek z jej sagi kryminalnej. Oprócz kryminałów, pisze książki dla dzieci i książki kucharskie.


"Jej ciało było nienaturalnie białe, a miejscami sine,
ale Erika rozpoznała ją natychmiast. Alexandra
Wijkner, z domu Carlgren, córka właścicieli domu.
W dzieciństwie się przyjaźniły. Teraz pomyślała, że 
musiało to być w jakimś innym życiu. Kobieta w wannie
była jej obca."


Zarys fabuły:

W pierwszym tomie o Fjällbace poznajemy główną bohaterkę, Erikę Falck, pisarkę. Podczas spaceru woła ją starszy mężczyzna, który opiekował się domem rodziny Carlgren, znajduje w łazience ciało Alexandry, starszej córki właścicieli. Ciało leży w wannie, na nadgarstkach widać ślady cięcia żyletką. Samobójstwo? Ale czy na pewno?


Opinia:

Tego, czy to było samobójstwo próbuje dowiedzieć się Erika. Ciekawy motyw z poszukiwaniem zabójcy przez pisarkę. W sprawie pomaga jej Patrik Hedström, przyjaciel z młodzieńczych lat Eriki, aktualnie policjant na miejscowym komisariacie. Tutaj zaczyna się też duża część książki, czyli wątek obyczajowy głównych bohaterów. 


"Musieliśmy przeoczyć jakiś trop,
który przeoczyliśmy"


Jak wiecie, ja za bardzo obyczajówek nie lubię. Tutaj ten wątek nie był cukierkowy, więc nie będę narzekać. Autorka przedstawiła relację dwóch ludzi bardzo realistycznie, bardzo mi się to podobało. Ale! Wątek obyczajowy, który zajmuje połowę kryminału? Niekoniecznie interesujące. Dlatego też książka nie wywarła na mnie większych emocji. Kolejna książka z cyklu MEH. Sprawa samobójstwa/morderstwa ciekawa, mogłaby być szerzej opisana. Są zwroty akcji przy zakończeniu, więc jest ok, ale bez fajerwerków.

Ciekawym elementem powieści są wstępy do rozdziałów. Są to przemyślenia KOGOŚ na temat nieżyjącej Alexandry. Pisane w pierwszej osobie stanowią zagadkę. Zastanawiałam się o co chodzi z tymi wstępami. Okazuje się, że te fragmenty są ze sobą połączone. Jak? Tego Wam powiedzieć niestety nie mogę, bo spojler.

W czasie pisania tej recenzji miałam problem podobny do pisania opinii o książkach z serii o Szklanym tronie. Nie podobało mi się to co czytałam, nie wiedziałam co napisać. Tutaj książka ok, żadne wyżyny literatury, fajna historia, ale żeby porywała tłumy to raczej nie. Dlatego też nie wiem co mam Wam więcej napisać, serio 😀 Książkę mogę polecić osobom, które lubią powieści obyczajowe i nie wiedzą jak zacząć swą przygodę z kryminałami. Jeśli szukacie wartkiej akcji i wielkich wybuchów, to tutaj tego niestety nie znajdziecie. 



Ocena: 7,5/10


Mam jeszcze 3 tomy tej sagi (kupione w czteropaku), więc zapewne je przeczytam. Kiedy? Na pewno nie prędko 😀 Jak na razie wracam do Nędzników. Albo do Tess Gerritsen... Hmmmm... trudny wybór. Nie mogę się zdecydować 😀 Żartuję. Wybieram Tess. Może Wy jakoś mnie zmotywujecie do Nędzników, bo jak widać, nie podchodzą mi 😔 



Mon.

piątek, 5 maja 2017

Rewizja - Remigiusz Mróz (18/2017)


Hej!

Dziś wyrażę moją opinię na temat 3 tomu o Chyłce i Zordonie napisanego przez Remigiusza Mroza, czyli o "Rewizji". Książka wygrała w kategorii "kryminał, sensacja, thriller" na Książkę Roku 2016 portalu lubimyczytac.pl. Zupełnie nie wiem dlaczego. Ciekawi opinii? Zapraszam dalej 😉




"(...) Ruszyła do Carrefoura. Przeszła na dział z alkoholami,
wybrała małpkę absoluta i paczkę pistacji, po czym udała
się do kasy. Była to jej stała trasa. Po zrobieniu zakupów 
szła na pierwsze piętro i wchodziła do toalety przy
Spiringfieldzie, z której korzystało najmniej osób.
Zamykała się w kabinie, piła, a potem wracała do boksu"



Zarys fabuły:

W kolejnej części serii o Joannie Chyłce i Kordianie Oryńskim spotykamy się z Chyłką pracującą jako mało znaczący obrońca/radca prawny w jednej z galerii handlowych w Warszawie. Po odejściu z kancelarii Żelazny&McVay Joanna popadła w alkoholizm. Pije rano, pije w pracy, pije wszędzie. Któregoś dnia w owej galerii handlowej zauważa skonsternowanego Roma. Właśnie odebrał telefon z informacją o brutalnym zamordowaniu jego żony i córki. Joanna pomogła mu się uspokoić, podpowiedziała co należy zrobić w pierwszej kolejności po śmierci bliskich osób. Nie spodziewała się, że Rom zadzwoni do niej w sprawie obrony go przed zarzutem morderstwa swojej rodziny. Wydaje się, że jedynie on miał motyw. Polisa na milion złotych jest na pewno kluczowym motywem. Uprzedzenia do tej kultury też nie pomagają. Czy Chyłka poradzi sobie z obroną Roma? Jaki będzie finał sprawy? I czy wybrnie z choroby?


Opinia:

...tego i więcej możecie się dowiedzieć z książki! Wiadomo. 😁 Ostatnie moje recenzje dzieł Mroza to wychwalanie pod niebiosa. Oczywiście uzasadnione. Zwroty akcji, tajemnice, czyli wszystko co cechuje dobry thriller. Przy tej części mam mieszane uczucia...

Po pierwsze choroba Chyłki. Bo alkoholizm to choroba, nikt nie ma co do tego zastrzeżeń. No może sama Chyłka. Troszkę przewidywalne. Zwalnia się z dobrze płatnej, ciekawej pracy. Zostaje zatrudniona jako mało znaczący obrońca w GALERII HANDLOWEJ. Zaczyna pić. Schematyczne nieprawdaż? Niepowodzenia życiowe na pewno działają tak nie tylko na bohaterów książek. Najbardziej irytowało mnie to, że ona wiedziała co robi, że się stacza powoli, ale miała to zupełnie gdzieś. Mało tego! Zordon wcale nie zamierzał jej w tym pomóc. Bał się jej? Skoro darzył ją takimi uczuciami, dlaczego nie zainteresował się jak ją z tego wyciągnąć? Wydaje mi się to co najmniej dziwne. Zresztą większość bohaterów nic nie mówiła na temat jej choroby, uważając, że tak musi być. Rozumiem, że aby podjąć się leczenia, chory sam musi tego chcieć. Ale najbliższe osoby nawet jej nie przekonują? Ten sposób przedstawienia Chyłki i jej życia zupełnie mi się nie podobał.

Po drugie zamordowane żona i córka oraz sam podejrzany. Dosyć ciekawie opisana przez autora kultura romska. Wszyscy wiemy jak jest, nie są to osoby, którym można bezgranicznie ufać, a i trzymać się z daleka należy. Polisa ubezpieczeniowa na milion złotych? Opłacana przez rodziców żony Roma? Serio? Rodzice na prawdę myśleli, że Rom zabije swoją żonę i co? Że córka dostanie kasę? Fajni rodzice 😀 Poza tym jedynie on mógł być osobą, która dostanie te pieniądze w przypadku śmierci i żony i córki. Niespójny wydaje mi się ten wątek.

Po trzecie sama sprawa. Raczej skupiała się na obronieniu Roma przed dyskryminacją i zarzutami. A morderca? Niewaaaażne. Ważne, żeby nie Rom. Nie chcę pisać tutaj więcej, bo nie chciałabym spojlerować. 

Po czwarte zwroty akcji. Jednak jakieś były, ale tylko na początku. W książce pojawia się postać Piotra Langera, którego Chyłka broniła w Kasacji. Osoby, które przeczytały 1 tom z tej serii (nie chcę spojlerować), wiedzą jaką osobą jest wspomniany człowiek. Tutaj okazuje się ważną postacią przez całą książkę. I to by było na tyle ze zwrotów akcji.


"- Szefie? - przerwała mu. - Wzięłam 
sprawę tego ciawaresa?
- Że co proszę?
-Tego dziabucha.
- Na litość boską, Chyłka...
- Mam na myśli tego Roma.
- Wiem doskonale, kogo masz na myśli!"


Chyłka już nie jest taka "mocna w gębie" jak kiedyś, może dlatego, że zaczyna mieć problemy. Kordian próbuje nie być ciepłą kluchą, ale nie udaje mu się to. W ogóle wątek rozdzielenia tego duetu nie był zbyt trafionym pomysłem według mnie. Co dwie głowy to nie jedna, a ten duet zawsze dawał radę jako całość. Mróz próbował dokooptować do Zordona Kormaka, ale to nie było jednak dobre posunięcie zważywszy na to, że Kormak jest z natury samotnikiem. Zakończenie nie powala tak jak w poprzednich częściach. Nie ma efektu wow, niestety.


Ocena: =7/10
(jakby ktoś nie wiedział, to to jest 7 na szynach 😁)

Spodziewałam się, że każda kolejna część będzie lepsza od poprzedniej. Na tej akurat się zawiodłam. Robię sobie przerwę z Mrozem i mam nadzieję, że za jakiś czas Immunitet okaże się lepszą historią. Jeśli chodzi zaś o polecenie książki... Osoby, które lubią Mroza na pewno ją przeczytają zważywszy, że jest to 3 część cyklu, która obecnie ma 5 części. Dobrze byłoby więc ją przeczytać, żeby wiedzieć, co dzieje się z głównymi bohaterami. Natomiast według mnie, nie jest to coś co trzeba przeczytać. Można, ale nie trzeba (oczywiście jako osobną książkę).


Mon.

niedziela, 30 kwietnia 2017

Konklawe - Robert Harris (17/2017)


Hej,

dzisiaj mam dla Was recenzję. Myślałam jak ją napiszę. Ale kiedy dokończyłam czytanie... No nic tylko mętlik w głowie. Końcówka zrobiła ze mną to:



Uwierzcie mi, że w życiu się nie spodziewałam takiego obrotu sprawy. Ale co najlepsze! Coraz bardziej cieszy mnie, że czytam tyle książek, tyle genialnych książek, które wywołują takie emocje i tak zaskakują!

Może zacznę od początku. Piszę o Konklawe Roberta Harrisa. Btw. Harris, przekonałeś mnie, przeczytam wszystkie Twoje książki 😀 Być może ta recenzja będzie chaotyczna, ale no sorki, tak wyszło 😂 Po książkę sięgnęłam dzięki Literii. Zamówiłam na podanej stronie prenumeratę Tess Gerritsen. Czekałam na nią niestety ponad dwa tygodnie, gdyż nie było pewnego tomu (a na stronie widniało "w magazynie"). Kiedy byłam oburzona tym faktem i zainteresowano się moją sprawą, mogłam wybrać sobie gratis do prenumeraty (jako zadośćuczynienie złu itd. 😀, bo bardzo czekałam na tę prenumeratę). Także jak widać, profesjonalne podejście do sprawy, szybko wyjaśnione, wysłane, no i gratis. Dziękuję Literio (chyba tak się to odmienia), za takie emocje! 😀




Robert Harris to  brytyjski pisarz, dziennikarz i komentator polityczny. Jest autorem m.in. Autora widmo, Trylogii Imperium Rzymskie (Cycero, Spisek, Dyktator), Enigmy. 



Zarys fabuły:


Umiera papież, który bardzo przypomina swoimi poczynaniami aktualnego biskupa Rzymu. Recz dzieje się w niedalekiej przyszłości, w Watykanie. Jak wiadomo, musi odbyć się konklawe, czyli wybór nowego papieża. Zbierają się kardynałowie z całego świata, a wśród nich, jeden nowy, nieznany nikomu, jedynie zmarłemu Ojcu Świętemu. Został kardynałem w tajemnicy przed wszystkimi. Na "straży" konklawe stoi Jacopo Lomeli, dziekan kolegium kardynalskiego, który ma zastrzeżenia do niektórych z kandydatów na papieża. Czy słusznie? Kto zostanie wybrany głową Kościoła?


"Konklawe. Z łacińskiego con clavis: "pod kluczem".
Od trzynastego wieku w ten właśnie sposób Kościół
obligował swoich kardynałów, by podjęli decyzję.
Z wyjątkiem przerw na posiłki i sen nie mogli opuścić
kaplicy, dopóki nie wybiorą papieża.
Teraz kardynałowie elektorzy byli w końcu sami"


Opinia:

Jest to thriller, którego kolorystyka okładki wskazuje nam, że będzie się działo. Wygodnie czytało mi się tę książkę, ale zaskoczyła mnie grubość stron. Co przełożyło się na szybkość czytania, gdyż myślałam, że zajmie mi to dłuższą chwilę. 

Do połowy książki mało się dzieje, zjeżdżają się kardynałowie, uściski, zamknięcie w Domu Świętej Marty. Nie mogłam wgryźć się w tę książkę, myślałam, że to ten kolejny BESTSELLER, który mnie nie podpasuje (jak np. Dziewczyna z pociągu). Akcja zaczyna się w połowie, kiedy wychodzą na jaw intrygi i spiski kardynałów. Potem czyta się to jednym tchem, a na końcu jest "totalny rozpierniczacz systemu", jakby to Anita, booktuberka, powiedziała. Tak, serio siedziałam z otwartą buzią. Chciałabym Wam opowiedzieć, co mną tak wstrząsnęło, ale wiem, że nie mogę 😔

Podobała mi się także mapka Watykanu załączona na początku książki, można śledzić kroki kardynałów:



"Między nami mówiąc, nigdy nie powinienem powierzać
tej roboty Amerykaninowi. Oni są tacy niewinni; nie mają
pojęcia, jak wygląda korupcja. Wiesz, że stawka za beatyfikację
wynosi podobno siedemset pięćdziesiąt tysięcy euro?
Jedynym cudem jest to, że ktoś chce tyle zapłacić..."


Nie jest to na pewno książka dla osób głęboko wierzących. I teraz nadmieniam, że to mój blog, nikomu nie nakazuję go czytać i niestety, ale poglądy mam takie, a nie inne.  A wiem, że kwestia religii to trudny temat. Sięgnęłam po tę książkę, bo lubię słuchać/czytać/oglądać, jak osoby mające się za wybawicieli świata sami nie są idealni. Rozumiem, każdy jest człowiekiem, ale jeśli np. człowiek zdaje sobie sprawę, że z celibatem mu nie po drodze, to po kiego grzyba pacha się na księdza. I nie twierdzę tutaj, że nie ma księży, którzy są dobrzy, bo jest wielu takich z powołania, którzy oddaliby wszystko, żeby tylko pomóc innym. Ale to widać, jaka jest większość. I to wszystko wychodzi w tej książce. Ukazuje ona, jakimi przyziemnymi sprawami (pieniądze, kobiety) zajmują się księża. Dodatkowo każdy wybór przywódcy to gra o przetrwanie, tak jest też w tym przypadku. Ogólnie świetnie napisana książka, która nawiązuje do faktów i realnych źródeł (książki, publikacje).


Ocena: 9/10

Podsumowując, gorąco polecam każdemu miłośnikowi thrillerów, osobom ciekawym kulis wyboru papieża, ale na pewno nie osobom głęboko wierzącym i związanym z Kościołem. Końcówka powala i warto czekać pół książki, na to co wydarzy się w drugiej połowie.

PS. Dalej jestem w szoku.

Pozdrawiam,

Mon.

czwartek, 27 kwietnia 2017

Chirurg - Tess Gerritsen (16/2017)


Hej!

Dziś przychodzę do Was z recenzją thrillera medycznego, czyli Chirurga Tess Gerritsen. Ileż ja się naczekałam na tę prenumeratę... Ponad dwa tygodnie od płatności nic. 8 tomu nie ma, a na stronie widnieje stan "w magazynie". No szlag człowieka trafia. Ale wiecie co pomogło? Niekorzystny komentarz na Facebooku. Nazajutrz wszystko miałam u siebie 😀 Jeśli chodzi o prenumeratę to strzelałam na ślepo. Nigdy nie miałam styczności z twórczością Gerritsen, ale zaryzykowałam. Czy słusznie?




"- Ja zajmuję się tą sprawą - oznajmiła Rizzoli.
Usłyszał w jej głosie nutę ostrzeżenia. Broniła swojego
terytorium. Wiedział, skąd to się bierze. Ciągłe drwiny
i sceptyczne uwagi, na jakie narażone były policjantki,
budziły w nich agresję"

Zarys fabuły:

Przy stole sekcyjnym spotykają się detektyw Thomas Moore,  policjantka Wydziału Zabójstw w Bostonie, Jane Rizzoli, jej partner Frost oraz doktor Tierney. Znaleziono kobietę, bestialsko zamordowaną, której przed śmiercią wycięto macicę (bez znieczulenia). Przypomina to dzieło sprawcy, który został dwa lata wcześniej zastrzelony przez swoją potencjalną/przyszłą ofiarę. Jednak owa ofiara zdaje się być nadal na celowniku mordercy. No właśnie, tego mordercy, gdy on już nie żyje, czy może jego następcy?

"- Zło jest banalne.
- O tym właśnie się przekonałam. Że zło może być
takie pospolite. Że człowiek, którego codziennie widuję
i pozdrawiam, może się do mnie uśmiechać... (...)
I rozmyślać o tym, w jaki sposób mnie zabije"

Opinia:

Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że zwyrodnialcy zachowują się w tłumie jak my. Piją kawę w Starbucks, ale gdy nie widzimy, robią coś, co nam się nie mieści w głowach. Mało tego, to raczej pedanci zostają mordercami, nie bałaganiarze (uffff, nie można mnie podejrzewać 😂)


"Nikt nie zastanawia się nad tym, że wróg
może być tuż za jego plecami"


Opowieść z dwóch perspektyw - tego co się dzieje dzisiaj bohaterom książki i tego co... Nie jestem pewna, czy jak Wam o tym powiem, to będę spojlerować, czy nie, ale zaryzykuję. Przerażający drugi punkt widzenia przedstawia samego sprawcę, co czuje, co myśli, jak się zachowuje w normalnym świecie, a jak w swoim. Tess, będę się bała teraz każdego napotkanego człowieka na ulicy, wielkie dzięki...


"- Mamo, jestem zmęczona. Zajmujemy się
bez przerwy sprawą Chirurga.
- Policja jeszcze go nie złapała?
- Ja pracuję w policji"


Fajnie wykreowano główną bohaterkę, Rizzoli. Odpychana przez rodzinę, spychana na drugi plan także w pracy. Pokazała, że kobiety mogą. I nawet lepiej im to wychodzi. Że nie można się poddawać i trzeba pokazywać na każdym kroku, że jest się czegoś wartym.

Budowanie napięcia i częste zwroty akcji w tej powieści powalają. Non stop się coś dzieje. Fajna historia z tego względu, że chodzi o seryjne morderstwa. Jest schemat postępowania sprawcy, wybierania ofiar. Jest też zastanawianie się, kto będzie następny. Opowieść idealna dla mnie i dla wszystkich lubiących kryminały lub thrillery.


"Zdarzają się jeszcze tacy ludzie jak ja.
Poruszamy się w tłumie, normalni pod każdym
względem - może nawet bardziej niż inni,
bo nie daliśmy się owinąć jak mumie sterylnymi 
bandażami cywilizacji. Nie odwracamy głowy na widok krwi.
Dostrzegamy jej kuszące piękno. Czujemy, jak nas przyciąga."


To kolejna książka, którą chce się czytać bez przerwy. Zastanawiamy się dlaczego morderca tak postępował, o co mu w ogóle chodziło? Co było z nim nie tak? Dlaczego takich ludzi pociągają do zbrodni tak nienaturalne rzeczy? Jest tu dużo medycznych opisów, które czasem powołują obiad do stawiennictwa poza żołądkiem... Ale nic to.

Zakończenie, jak to zwykle w dobrych thrillerach, zwala z nóg. Trochę mnie zaskoczyło, ogólnie trzymające w napięciu. Przyznaję się nawet do przyspieszonego bicia serca 😀 Ale, żeby nie było tak słodko, powiem też, że to taki typowy filmowy amerykański thriller. Jest sobie sprawca, są policjanci, zaczyna się pościg, ktoś musi ucierpieć i takie tam.

Ocena: 8/10


Genialna opowieść, przede wszystkim przez to, że ktoś kontynuuje zbrodnie dokonane kilka lat temu, gdy wszyscy myśleli, że mają tego zwyrodnialca z głowy. Mam nadzieję, że dalej będzie tylko lepiej, tak więc nie pozostaje mi nic tylko polecić książkę i zastanawiać się co dalej Gerritsen dla nas wymyśliła 😁

Pozdrawiam,

Mon.

środa, 26 kwietnia 2017

Zaginięcie - Remigiusz Mróz (15/2017)


Hej!

Dziś recenzja Zaginięcia Remigiusza Mroza, czyli 2 tomu opowiadającego o Chyłce i Zordonie. Przeczytałam tę książkę w 2 dni. To chyba mówi samo za siebie 😁




"- Mamy go w garści - oznajmiła.
- Tak myślisz?
- Nie - przyznała. - Ale pomyślałam, że dobrze to zabrzmi"


Zarys fabuły:

W drugim tomie serii opowiadającej o Chyłce i Zordonie, Joanna dostaje w nocy telefon od nielubianej koleżanki z liceum, Angelika Szlezyngier, żony magnata logistycznego, Awity Szlezygiera. W nocy zaginęła ich córeczka, Nikola. Wieczorem położyli małą spać, włączyli alarm w domku letniskowym, ale rano dziecka nie było. Żadnych  śladów włamania. Rodzice dziecka zostają oskarżeni o morderstwo. Chyłka i Zordon mają ich z tego wyciągnąć. Wybierają się, jakby to Przyczajony Hasacz powiedziała, preciosem (iks piątką) Aśki na Podlasie. Na miejscu zastają zdruzgotanych rodziców. Jednak sama matka zdaje się być bardziej zmartwiona osobą która poprowadzi firmę (gdy jej mąż został zatrzymany), niż zaginięciem córki. Romanse, pobicia, tajemnice, poszukiwania dziecka i rozwiązania zagadki. Jak zakończy się sprawa?


"Wyszli na zewnątrz, Joanna omiotła wzrokiem okolicę.
- Potrzebny nam kiosk.
- Chcesz kupić fajki?
- Nie, "Men's Health", żebyś choćby zobaczył na papierze,
jak wyglądają mięśnie"

Opinia:

Chyłka i Zordon jak zawsze mocni. W słowach, w czynach i w ogóle we wszystkim. Kolejna sprawa, gdy podejrzani (w tym wypadku oboje małżonków) mają tajemnice przed swoimi obrońcami. Zwroty akcji trzymające w napięciu powodują, że nie chce się odkładać tej książki. Chce się ją przeczytać do końca od razu, bo przecież po co komu sen? 😁 I tak jak napisałam na Insta, padł mój rekord życiowy przeczytanych w 1 dzień stron - 260. Także jak widać, Mróz daje radę 💗


"(...) - Koniec pomiatania kancelarią Żelazny & Mc Vay.
Przytępujemy do kotrataku.
- I jak mamy zamiar go wyprowadzić?
- Kultywując najszlachetniejsze tradycje naszej firmy.
- Będziemy łgać, przeinaczać fakty, naginać prawdę,
stosować manipulacje i zastraszać ludzi?
- Lepiej bym tego nie ujęła"


W przypadku tej serii każda książka jest oddzielną sprawą, opowiadaniem. Dla przykładu tutaj rzecz dzieje się na Podlasiu, ale gdy autor wspomina o warszawskiej siedzibie kancelarii Żelazny &McVay i ich potocznych dla bohaterów nazwach, wszystko wyjaśnia. Dlatego też można je czytać oddzielnie, nie po kolei.

Aaaaaa! I zobaczcie do czego mamy tu nawiązanie: 


"Szrebska poklepała ją po plecach, puściła
do niej oko, a potem wraz z operatorem wsiadła
do samochodu z logiem NSI" 💖


Ocena: 9,5/10


Nie będę się tu zbytnio rozwodzić. Kolejna dobra książka Mroza i tyle. Panie Mrozie, oby tak dalej! Znów mamy zaskakujące zakończenie powieści, które może przedstawiać jedynie ten obrazek:



Amen.

Pozdrawiam,

Mon.

piątek, 21 kwietnia 2017

Królowie Dary - Ken Liu (14/2017)


Hej!


Dziś recenzja 1 tomu cyklu Pod sztandarem Dzikiego Kwiatu, czyli Królów Dary Kena Liu. Niedawno wyszła 2 część, więc stwierdziłam, że może warto pierwszą przeczytać. Tym bardziej, że jak wspominałam w ostatnim bookhaulu, kosztowała całe 12,50 zł na mestro.pl. Niestety teraz kosztuje więcej, z wiadomych przyczyn. Chcecie wiedzieć co myślę o tej książce? Zapraszam do lektury 😊



ken liu


"Słowa potrafiły być o wiele bardziej przekonujące,
gdy spierała je siła miecza"



Zarys fabuły:

Opowieść zaczyna się, gdy cesarzem Wysp Dary jest Mepidere, który wojnami zdobył władzę. Poznajemy wtedy młodych - Kuniego Garu i Matę Zyndu. Stali się później niejakim symbolem rewolucji, która wybuchła na Wyspach. Ludziom pod rządami Mepiderego żyło się źle, niedostatnio. Garu i Zyndu postanowili więc wyzwolić swoje ojczyste ziemie spod rządów złego cesarza. Czy rebelia się uda, co będzie dalej z naszymi bohaterami?



"Cicho braciszku. Łatwo jest dwóm mężczyznom
być sobie bliskimi jak bracia, kiedy są
biedni i nieszczęśliwi, jednak o wiele trudniej,
gdy sprawy mają się dobrze.
Przyjaciele nigdy nie są sobie tak bliscy
jak rodzina"


Opinia:

Bardzo podobała mi się mapa Wysp Dary. Szkoda tylko, że północ jest po prawej 😂 Czytając książkę zawitamy do każdego zakątka, jaki mamy rozrysowany na mapce, co się chwali autorowi. Mapa była fajna i to tyle. Świat wykreowany (albo nawet NIEwykreowany) różnił się od naszego tylko tym, że bogowie zawitali na ziemię i mieszali w życiu bohaterów. Chciałabym tu porównać Liu do Sandersona, ale czytałam tylko po jednej książce każdego z autorów, więc możliwe, że po prostu za mało wiem, więc się nie wypowiem.

W książce jest tylu bohaterów, że Liu musiał z tyłu na wklejce zrobić listę najważniejszych. MUSIAŁ, bo nikt (no, może większość czytelników) w życiu nie ogarnąłby kto jest kim i dlaczego jest wspominany... Głównie przez to, że każdy rozdział/podrozdział opowiada o kimś innym i o innych wydarzeniach. Bardzo mnie to denerwowało szczerze mówiąc. Nazwy wysp, miast + bohaterów są dziwne. Trudno było mi je zapamiętać, więc co chwilę się rozpraszałam i patrzyłam czy to miasto (czyli na wklejkę z przodu), czy to bohater (czyli na wklejkę z tyłu). Potem wracałam na strony książki i nie wiedziałam gdzie skończyłam czytać... Porażka.


"Nie tak miał wyglądać ten świat. Może nadszedł czas,
by bardowie opowiedzieli nową historię"


Zupełnie inna fantastyka od serii Szklanego tronu. Książka ma przesłanie, wiele pouczających cytatów, mądrości. Bóg, honor, ojczyzna. W tej powieści kierują się tym nie tylko mężczyźni, ale także kobiety. Ta książka uczy. Uczy pokory, uczy lojalności, odwagi, braterstwa. Przy każdej nowej postaci pojawia się ktoś, kto naprowadził ją na właściwą ścieżkę - czy to jakimiś przypowieściami, czy prawdami życiowymi. Bohaterowie popełniają tu błędy, ale starają się je naprawiać. Powieść jest specyficzna. To raczej nie jest rozrywka, jak na przykład książki Mroza, przy których można się zrelaksować i dobrze bawić. Tutaj trzeba intensywnie myśleć i pamiętać wszystkie znaczące nazwy/imiona, a na prawdę nie jest ich mało.

Właśnie może dlatego nie mogłam się w nią wciągnąć. Jakoś ostatnio raczej potrzebuję rozrywki (to pewnie przez pracę), a nie myślenia kim jest ten i ten, a gdzie to się dzieje i w ogóle te całe mądrości życiowe. Czytałam ją baaardzo długo. Wyznaczyłam sobie nagrodę za przeczytanie tej książki - czytanie Zaginięcia Mroza haha 😀 Patrzcie, do czego to dochodzi... Jakie to nagrody muszą być za przeczytanie książki 😂


Ocena: 7/10

Reasumując, nie podeszła mi ta opowieść. Są zwroty akcji, intrygi, ingerencja bogów - fajna i w sumie na tym się kończy. Zupełnie nie rozumiem zachwytów nad tą pozycją 😕 MOŻĘ kiedyś skuszę się na kontynuację, ale na razie o tym nie myślę. Mam nadzieję, że chociaż Droga Królów mnie nie zawiedzie.


Pozdrawiam,
Mon.